100 euro za nianię

Magda Graszk
2008-08-28, ostatnia aktualizacja 2008-09-05 16:43

Zapewnienie dziecku opieki, kiedy rodzice są w pracy, kosztuje i to niemało. Irlandzkie przedszkola są bardzo drogie. Właśnie dlatego sprytni rodacy znaleźli rozwiązanie tego problemu. Rozwiązanie to można nazwać "tanią nianią".


Przeczytaj pamiętnik niań pracujących w Irlandii



Tania niania pochodzi z Polski i stamtąd też przyjeżdża bezpośrednio do domu swoich pracodawców. Jak ją znaleźć? Wystarczy dać ogłoszenie na polskiej stronie internetowej lub w polskiej gazecie ukazującej się na terenie ojczystego kraju. - Szukaliśmy kogoś do opieki nad naszymi dziećmi: trzyletnim synem i dwuletnią córeczką. Nie było nas stać na oddanie ich do irlandzkiego przedszkola, ponieważ kosztowałoby to nas 300 euro tygodniowo. Znajomi podsunęli nam pomysł, abyśmy poszukali niani w Polsce i tu ją sprowadzili - opowiada Polskiej Gazecie Martyna Rogalska. Martynie udało się to po niecałym miesiącu poszukiwań. - Na ogłoszenie zamieszczone na jednym z portali internetowych odpowiedziało w tym czasie kilkadziesiąt zainteresowanych osób. W ogłoszeniu podałam, ile zamierzam niani zapłacić i co będzie należało do jej obowiązków - relacjonuje kobieta. Młoda Polka podała w ogłoszeniu, iż opiekunce gotowa jest zapłacić 150 euro tygodniowo za 6 dni pracy. Dodatkowo zaoferowała dach nad głową i wyżywienie. - Po kilku tygodniach odebraliśmy Panią Danusię z lotniska w Cork. Okazała się bardzo miłą kobietą, która w Polsce miała problem ze znalezieniem pracy, a ponieważ była samotna, nie było przeszkód, by mogła przyjechać i zająć się naszymi dziećmi. Już ponad pół roku jest z nami i wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni - twierdzi Martyna.

Wyżywienie gratis

Pani Danusia za opiekę nad dwójką dzieci otrzymuje tygodniowo 150 euro, a ile rodacy płacą nianiom za opiekę nad jedynakiem? - Płacimy naszej niani 100 euro tygodniowo. Ma u nas także za darmo jedzenie i swój własny pokój - zwierzył się nam Paweł, mieszkaniec Killarney. Niania "zatrudniona" przez Pawła opiekuje się jego półtorarocznym synem prawie 11 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu. Mężczyzna twierdzi, że to zjawisko jak najbardziej normalne i zna wiele osób, którzy rozwiązali problem opieki nad dzieckiem w podobny sposób. - Wielu moich znajomych Polaków ma opiekunki do dzieci, które mieszkają razem z nimi i zarabiają nie więcej niż 150 euro tygodniowo - twierdzi Paweł. Postanowiłam sprawdzić, czy łatwo jest znaleźć taka nianię. Na dwóch polskich stronach internetowych zamieściłam ogłoszenie w rubryce "Dam pracę". Napisałam: " Poszukuję opiekunki do swojego 5-letniego syna. Oferuję 100 euro tygodniowo plus wyżywienie i zamieszkanie. Praca 6 dni w tygodniu, około 8-10 godzin dziennie". W ciągu jednego tylko tygodnia odezwało się do mnie 11 kobiet w różnym wieku. Niektóre pisały, że mają spore doświadczenie w opiece nad dziećmi, także poza granicami kraju. Wiele z nich miało przeszkolenie medyczne i posiadało prawo jazdy. Wszystkie gotowe były przyjechać najpóźniej w ciągu 2-3 tygodni. Byłam zaskoczona, bo przecież tak dużo słyszy się o tym, jak bardzo poprawiła się sytuacja na rynku pracy w Polsce. Jak widać nie jest tak wspaniale

Zginął mój paszport

Sprawa opieki nad dzieckiem wygląda dobrze ze strony rodzica, ale czy tak samo ze strony niani? O uszy obiła mi się historia jednej z niań, która w Killarney opiekowała się pięcioletnią dziewczynką. Dziecko sprawiało jej ogromne problemy, było rozpieszczone i agresywne. W sklepie, czy na spacerze, niania musiała wstydzić się za swoją podopieczną. Udało mi się skontaktować z ową nianią, która zgodziła się porozmawiać ze mną bez wdawania się w szczegóły. - Po dwóch miesiącach pracy dla tej rodziny miałam dość, w domu wciąż trwały kłótnie. Wyzywano mnie i poniżano. Powiedziałam, że chcę wracać, a małżeństwo, które mnie zatrudniało, nie wyraziło sprzeciwu. Jednak po kilku dniach od rozmowy zorientowałam się, że zginął mój paszport. Pracodawcy zaprzeczyli, jakoby to oni go zabrali, jednak ja byłam pewna- opowiada kobieta, która pragnie pozostać anonimowa. Opiekunka pięciolatki znalazła swój paszport dopiero po miesiącu, kiedy to małżeństwo, u którego pracowała, miało już nową nianię. - Nowa niania przyjechała dokładnie dzień po mojej wyprowadzce. Zostałam w Irlandii, ale opiekuję się teraz innym dzieckiem. Mam podobne warunki, jeśli chodzi o zarobki, ale dużo większy szacunek u dziecka i jego rodziców - zwierza się kobieta. Niania za 100 euro, to nietrudny do zrealizowania i całkiem dobry pomysł. Szkoda tylko, że niekoniecznie dobry dla opiekunek, które godząc się na proponowane im warunki, nie zawsze mogą spodziewać się tego, czego oczekiwały.

Przeczytaj pamiętnik niań pracujących w Irlandii



Źródło: GazetaIE
  • Przecież sama elita podobno wyjechała... ual123 07.09.08, 01:37

    przynajmniej tak tu piszą emigranci. Jeden project manager, drugi inwestorstrategiczny w City. A w prasie i internecie coraz więcej artykułów o tymjakimi nieudacznikami jesteście. Zmywak, »