200 funtów dla wyrodnych rodziców, 150 dla skruszonych palaczy

Magdalena Gignal
2008-06-26, ostatnia aktualizacja 2008-06-26 14:01

Jeśli dbasz o swoje dzieci i zdrowie, nie dostaniesz ani pensa. Zacznij palić, przestań karmić i szczepić dzieci, a najlepiej zostaw je same sobie, a możesz wyciągnąć miesięcznie całkiem niezłą sumkę.

SONDAŻ
Pomysł takich dofinansowań:

Jest świetny! Polacy powinni brać przykład!
To marnowanie pieniędzy
Może okazać sie dobry - czas pokaże
Nie mam zdania

W przyszłym roku ruszy w Wielkiej Brytanii pilotażowy program, którego celem jest poprawienie jakości życia dzieci pochodzących z najbiedniejszych rodzin. Na początek w 10 najgorzej rozwijających się regionach kraju rodzice, którzy zaniedbują swoje dzieci, będą dostawać po 200 funtów miesięcznie. To wszystko jako dodatek do zasiłków, z których - wyłącznie - żyje już co piąta rodzina w Wielkiej Brytanii. Plan autorstwa premiera Gordona Browna zakłada, że dzięki dodatkowym funduszom dzieci z nizin społecznych będą w końcu jadły zdrowe jedzenie i otrzymają odpowiednią opiekę medyczną.

W jaki sposób 200 funtów ma wpłynąć na zmianę postawy matek i ojców, premier na razie nie wyjaśnia. Przekonanie, że podpisanie lakonicznej umowy-zobowiązania wystarczy, żeby nagle rodzice zaczęli zdrowo karmić, szczepić i czytać książki swoim dzieciom wydaje się naiwnością. Teoretycznie pieniądze mają być "nagrodą" za prawidłową opiekę nad dziećmi dla najgorzej rokujących rodziców. Czy w praktyce nie okaże się raczej, że rodzice, dla których los ich dzieci jest ostatnim ze zmartwień, dostaną ekstra fundusze na alkohol lub narkotyki? To okaże się 2 lata i 13 milionów funtów później. Jeśli pilotażowy program odniesie sukces, zostanie wprowadzony w innych regionach kraju, a "dzieci Gordona Browna" przejdą do historii jako jedyne zdrowo odżywione i świetnie wyedukowane brytyjskie pokolenie.

80 funtów tygodniowo dla pracujących rodziców

Brytyjski Premier nie tylko wie jak rozwiązać problem zaniedbywanych dzieci, ale ma również pomysł, jak uszczęśliwić tych małych Brytyjczyków, o których rodzice dbają przesadnie. Dlatego zachęca matki, żeby wracały do pracy, zamiast marnować czas na opiekę nad dziećmi. Jeśli jedno z rodziców pracuje, a drugie podpisze zobowiązanie o szukaniu pracy, to ostatnie dostanie w nagrodę 40 funtów tygodniowo. W rodzinach z obojgiem pracujących rodziców "nagroda" wyniesie 80 funtów. Jeśli matka lub ojciec zaniedba karierę w imię dobra dzieci, rodzina nie dostanie ani pensa.

Pozostaje pytanie, skąd pracujący rodzice mają wziąć pieniądze na opłacenie opieki nad dziećmi. Decyzja o pozostaniu w domu często jest wynikiem chłodnej kalkulacji. Jeśli pensja matki nie wystarcza na pokrycie kosztu opiekunki lub przedszkola, nie opłaca się pracować. To dlatego w ciągu ostatnich 15 lat liczba kobiet wracających do pracy po urodzeniu dziecka spadła o 25 procent. 40, a nawet 80 funtów tygodniowo raczej nie rozwiąże problemu - pokryje co najwyżej1,5 dnia opieki nad dzieckiem. W dodatku specjaliści - nie od "wyciągania dzieci z nizin społecznych", ale od rozwoju niemowląt - alarmują, że dzieci spędzające długie godziny w przedszkolu lub u opiekunki mają w późniejszym życiu problemy z osobowością.

150 funtów za rzucenie palenia

Brytyjski rząd zamierza zastosować metodę kija i marchewki, a raczej samej marchewki nie tylko do wyciągania dzieci z biedy, ale również do zmiany stylu życia dorosłych Brytyjczyków. W najbiedniejszych regionach Dundee (Szkocja) osoby, które zdecydują się rzucić palenie w nagrodę przez 12 tygodni będą dostawać po 12,50 funtów tygodniowo. Wiadomość została przyjęta z entuzjazmem przez palaczy, z nieco mniejszą radością przez tych, którzy nie palą i nic z tego nie mają. Ale i radość palaczy osłabła, kiedy okazało się, że pieniądze trafią na specjalną kartę kredytową, nie zezwalającą na zakup papierosów ani alkoholu. Świetlane plany zakładają, że w wyniku kosztującej pół miliona funtów inicjatywy próbę zerwania z nałogiem podejmie 1800 osób. Szansę na rzucenie palenia statystycznie ma połowa z nich. Prosty rachunek (900 osób x 150 funtów = 135 tysięcy funtów) pozwala wyliczyć, że na marne zostanie wydane "zaledwie" 365 tysięcy funtów.

Członkowie brytyjskiego rządu i oficjele z NHS poklepują się po plecach i zapewniają Brytyjczyków, że ich rewolucyjne pomysły rozwiążą problemy społeczeństwa. Jednak laburzyści sporo kładą na szali. Jeśli metoda marchewki nie przyniesie skutku, a milionowe projekty finansowane z pieniędzy podatników i jednocześnie wyborców zakończą się fiaskiem, pilotażowe projekty mogą odbić się brytyjskiemu premierowi czkawką już w czasie następnych wyborów.

Źródło: londyn.gazeta.pl