Senat USA opowiedział się za reformą Wall Street

ml, PAP
2010-05-21, ostatnia aktualizacja 2010-05-21 07:59

Amerykański senat opowiedział się za reformą Wall Street, kończąc w ten sposób miesiące sporów o największe zmiany w zasadach funkcjonowania wielkich instytucji finansowych w USA od lat 30. XX wieku

Za nowymi przepisami opowiedziało się 59 senatorów, 39 było przeciw.

Do zaostrzenia przepisów giełdowych po kryzysie finansowym z lat 2007-2009 wzywał prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama.

Izba Reprezentantów uchwaliła już w grudniu ustawę o reformie systemu finansowego, ale wyłącznie głosami posiadających większość Demokratów.

Przewiduje się, że Obama podpisze ustawę już na początku lipca.

Nowe regulacje systemu finansowego mają m.in. zaostrzyć nadzór nad wielkimi bankami inwestycyjnymi i zwiększyć ochronę ich klientów. Przewidują one nowe sposoby oceny ryzyka, powołanie federalnej agencji chroniącej interesy klientów banków, nakazuje bankom posiadanie większego kapitału na wypadek nagłych strat, daje rządowi prawo do tymczasowego przejmowania bankrutujących banków i nakazuje jawność transakcji. Ma ona ograniczyć też wielkość instytucji finansowych, których upadek mógłby przyczynić się do załamania gospodarki. Zwiększona ma być też przejrzystość rynku instrumentów pochodnych. Chodzi m.in. o tzw. CDO (collateralized debt obligation), które Goldman Sachs sprzedawał swoim klientom, ale - według amerykańskiej Komisji Nadzoru Finansowego - nie podawał pełnych informacji o ryzyku, jakie wiąże się z tą inwestycją.

Ralph Nader, twórca ruchu obrony praw konsumentów i czterokrotny niezależny kandydat na prezydenta USA, ma bardzo krytyczny stosunek do amerykańskiego przywódcy Baracka Obamy i jego polityki. W rozmowie z PAP uznał zainicjowane przez niego reformy za dalece niewystarczające.

- Reforma banków jest bardzo mizerna. Presja lobbystów na Kongres zrobiła swoje. Jako regulatorzy sektora finansowego będą prawdopodobnie mianowane osoby, które same są z tego sektora. Zmiany są tak szybkie i instrumenty finansowe tak różnorodne, że regulacje nie są w stanie dotrzymać im kroku. Poza tym banki mogą uniknąć amerykańskiej jurysdykcji, gdyż mają teraz zasięg globalny, podczas gdy regulacje globalne nie są - powiedział słynny lewicowy działacz.

- Przygotowywana ustawa nie daje żadnej realnej władzy inwestorom, ani udziałowcom banków, przeciwko ich menadżerom. Planowana agencja ochrony interesów klientów banków nie będzie zapobiegać nadużyciom, a tylko naprawiać szkody wyrządzone wskutek oszukańczych praktyk bankowców - dodał.

Nader surowo ocenia dotychczasowy bilans dokonań prezydenta Obamy i jego administracji. Zwraca uwagę, że wbrew oczekiwaniom jego wyborców prezydent nie rzucił rękawicy potężnym lobbies broniącym status quo.

- Można było liczyć na wielkie zmiany, bowiem klimat do nich był odpowiedni - na nadużyciach wielkich korporacji ucierpiały miliony Amerykanów. Obama zdobył w wyborach silny mandat i ma za sobą demokratyczną większość w Kongresie. Nie lubi jednak konfliktów z potężnymi grupami interesów - woli się z nimi dogadywać i odwracać plecami do tych, którzy go popierali. Na samym początku obsadził swoją administrację ludźmi z Wall Street. Większość jego współpracowników to sojusznicy korporacji. Od razu więc związał sobie ręce - powiedział Nader.