Choć atak miał wyraźne tło narodowościowe, okazał się chybiony. Barmanka była Rosjanką.
Wg relacji adwokata oskarżonego, Szkot w dosyć niejasnych okolicznościach znalazł się w Girvan, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca swojego zamieszkania. Popijał z kolegami, których jednak zgubił gdzieś w trakcie swej alkoholowej eskapady a że nogi zaniosły go do "Fish Inn", tamże postanowił ugasić pragnienie.
Jak zeznała Oxana Nazarenko, właścicielka lokalu, McHenry zażądał drinka, ale ponieważ był już mocno pijany, barmanka odmówiła mu obsługi. Wtedy Szkot nie przebierając w słowach, zaczął jej ubliżać. Nazwał ją "tłustą polską krową", powiedział również, że powinna wracać do Polski i tam zostać "zagazowana". Natomiast przybyłym na miejsce policjantom grzecznie oświadczył, że nie podoba mu się pomysł zostania przez nich zatrzymanym.
Na rozprawie przed sądem w Ayr, adwokat rozrabiaki powiedział, że jest on zawstydzony swoim postępowaniem i przeprasza Rosjankę za skierowane w jej stronę obelgi.