Meredith Alexander, komisarz ds. zrównoważonych igrzysk
Londyn 2012, podała się w środę do dymisji. Powód: organizatorzy olimpiady podpisali wartą 7 mln funtów umowę sponsorską z amerykańskim gigantem chemicznym Dow Chemical, pośrednio odpowiedzialnym za tragedię w Bhopalu.
Była to jedna z największych katastrof przemysłowych w historii. 3 grudnia 1984 r. w fabryce pestycydów Union Carbide, firmy kupionej przez Dow Chemical w 2001 r.) rozszczelnił się zbiornik z 43 tonami izocyjanianu metylu. Toksyczny, cięższy od powietrza gaz rozpełzł się po okolicznych slumsach. Ponad pół miliona ludzi uległo zatruciu, z czego 3,8 tys. zmarło - to dane rządu indyjskiego; według Greenpeace ofiar śmiertelnych było 20 tys. Dziesiątki tysięcy Hindusów poniosły trwałe szkody na zdrowiu.
Ogromna skala tragedii wzięła się z oszczędności. Władze stanowe sugerowały budowę fabryki poza obszarami gęsto zaludnionymi, lecz Union Carbide odmówiła, zasłaniając się m.in. kosztami transportu pracowników. W 1979 r. zmieniła technologię produkcji na bardziej toksyczną, ale tańszą. Oszczędności spowodowały rozluźnienie norm bezpieczeństwa i kontroli jakości. Międzynarodowa Kampania na rzecz Sprawiedliwości w Bhopalu wytknęła właścicielowi fabryki "słabo wyszkolony personel, przeciekające zawory, kiepskie systemy pomiarowe, nieodpowiednie warunki konserwacji".
Zdaniem Union Carbide systemy bezpieczeństwa były sprawne więc musiało dojść do sabotażu. 10 lat później firma sprzedała indyjską filię. Sąd indyjski zgodził się na transakcję o ile Union Carbide sfinansuje szpital dla poszkodowanych.
Na porzuconym przez inwestorów terenie wciąż zalegają tysiące ton toksycznych odpadów. Zanieczyszczone jest mleko kobiet spożywających wodę i produkty rolne z okolicy. Dzieci rodzą się z uszkodzeniami mózgu, rozszczepionym podniebieniem, zdeformowanymi kończynami. Częste są schorzenia skóry, zaburzenia wzroku i układu oddechowego.
Dow Chemical twierdzi, że sprawę rozwiązała zawarta w 1989 r. ugoda między Union Carbide i rządem Indii. Koncern wypłacił 470 mln dol. (15 proc. sumy, jakiej żądało
Delhi). 570 tys. poszkodowanych otrzymało średnio po 2,2 tys. dol. rekompensaty. Działacze praw człowieka uważają, że to mało.
Indyjskie władze nie pociągnęły truciciela do odpowiedzialności karnej - mówi się, że pod naciskiem z Waszyngtonu. W 2010 r. sąd skazał za zaniedbania siedmiu byłych indyjskich pracowników Union Carbide na dwa lata więzienia i grzywnę po 2 tys. dol.
Indie nie poradziły sobie z usuwaniem toksyn. Władze stanu Madhja Pradeś próbowały zutylizować 350 ton odpadów w spalarni w pobliskim Nagpur, ale na wniosek ekologów zakazał tego sąd. Potem próbowano je podrzucić jeszcze w kilka miejsc, lecz próby te były niweczone protestami mieszkańców lub lokalnych władz.
Niezałatwiony problem Bhopalu nagłośnił w dwudziestą rocznicę katastrofy Andy Bichlbaum, aktywista z grupy YesMen. Podając się za przedstawiciela Dow Chemical, udzielił wywiadu BBC, podając informację, iż koncern zgodził się pokryć koszt całkowitego oczyszczania skażonego rejonu oraz wypłacić odszkodowania. Kurs akcji Dow Chemical spadł o 4,2 proc. w ciągu 23 minut.
- To potworne, że po 27 latach miejsce tragedii nie zostało oczyszczone i ludzie wciąż cierpią - oświadczyła Meredith Alexander. - Uważam, że powinniśmy uwolnić Londyn 2012 od tego toksycznego spadku.